Ucho Igielne to poruszająca medytacja nad ludzkim losem, pamięcią i historią, zagadkowością intymnych relacji, a przede wszystkim nad tajemnicą spotkania młodości i starości. W powieści Myśliwskiego jak w lustrze odbija się kawał polskiej historii ze wszystkim, co w niej dramatyczne, bolesne, przemilczane i niewypowiedziane. Przede wszystkim jednak jest to rzecz o tym, jak upływający czas odciska piętno na ludzkim doświadczaniu siebie i świata. Piękna, głęboka literatura, w której przenikliwość obserwacji i swoista czułość wobec człowieka splatają się z wymiarem symbolicznym.
Wiesław Myśliwski w swojej najnowszej powieści powraca do tematów, które nie są mu obce. Głównymi tematami powieści jest: los, pamięć, przeszłość, codzienność, ale nie tylko. Pisarz zastanawia się nad mechanizmem pamięci, która modeluje i odpowiada za nasze postrzeganie tego, co odeszło i minęło. Człowiek według autora Traktatu o łuskaniu fasoli zawsze powtarza po poprzednich pokoleniach. Życie jest sumą wyborów i idących za nimi doświadczeń,
(...)które w słowach, w zależności od pory, mogą prezentować się odmiennie. „Życie to błądzenie za sobą bez nadziei, że się kiedykolwiek siebie odnajdzie”. Fabuła powieści nie jest przesadnie wydumana. Stary mężczyzna spotyka siebie samego jako młodzieńca i z perspektywy minionego życia, przygląda się swoim decyzjom i wyborom. Zastanawia się nad sensem i ceną jaką płaci się za życiowe błędy. Jest wyrozumiały, zdaje sobie sprawę, że człowiek bywa zdumiewający i nieprzenikniony, ale ideałem nie jest. Nikt tak jak Myśliwski nie przygląda się człowiekowi: surowo, ale nie rezygnując z empatii, z czułością, a przy tym nie zapominając o pewnej dozie szorstkości, która wypracowuje szacunek. Wiesław Myśliwski widzi człowieka kompleksowo i holistycznie. Jego pisanie wyrasta z filozoficznej zadumy i głębokiego spojrzenia na rzeczywistość, a przy tym nie jest pozbawione niebywałego liryzmu, melodii najwybitniejszej polszczyzny.
po śmierci Pana Myśliwskiego postanowiłam przeczytać jego powieści - UCHO IGIELNE kiedyś przeszło przez moje dłonie, ale opieszale i wiem, że przerwałam czytanie... a teraz... teraz wzięłam je do ręki i nie puściłam do końca. takich książek nie można opuszczać. one są jak hołd złożone dla piszącego, który oddaje czytelnik. UCHO czytasz z ołówkiem i zaznaczasz te zdania, myśli całe... te słowa, które szczytujesz ze stron i które osiadają w tobie na zawsze.
(...).. Sandomierz i ucho igielne, do którego prowadzą schody.. wiele schodów zwężających się ku górze. i po tych schodach idą ludzie, pozdrawiają się mijając, Ucho ich zbliża i każdy jakoś w tym wspólnym wchodzeniu łączy się z innym dreptającym. idzie i on - stary już i on - młody, skacze po dwa, trzy stopnie, bo młody jeszcze... i ona przez park przejdzie, ale ta cyganka złapała go za rękę, odwróciła by spojrzeć na dłoń i wywróżyć... starość, młodość, dorastanie... człowiek tyle przeżył, tyle mówił i myślał i na tyle czekał, by nie doczekać... i na starość, gdy siły go opuściły, gdy zaproszono go na spotkanie autorskie, to już chciał, by mu odpuścili to bieganie i pokazywanie. chciał być sam i uciec od świata... starość tak mądra jest.. Starość pokorą obrasta i zrozumieniem. siły nie te, oczy nie takie, wszystko ciąży na starczych barkach przybliżając człowieka ku ziemi. ku tej wiecznej ostateczności. czytasz i zamykasz się w tych okładkach cały. sowa płyną w tobie niczym leniwa woda, bo nie trzeba się spieszyć z niczym, z życiem tym bardziej. czytasz i czujesz w sobie duszę i siebie i starość, która prędzej, czy później zacznie gdzieś koło ciebie tuptać... czytasz i wiesz, że jesteś, że żyjesz, że jesteś częścią tego, co się dzieje, choć to coś przeminie. i wiesz, że po UCHU sięgniesz po inny tytuł pana Wiesława i pochylisz czoło, by uczcić pamięć po nim... a po czytaniu zalega cisza. słowa osiadają w czytającym. człowiek zastanawia się nad tym, co przeczytał, co się dzieje i o tym, kim sam jest w obliczu tego wszystkiego. tego ogromu czasu, który pędzi i który sprawia, że człowiek pędzi i za sobą samym. a w tym pędzie zastanawia się, czy żyje swoim życiem, bo myśli czasem igrają z człowiekiem, jak czas. przeszłość przecież jest teraz, czas ją zapisze i stanie się historią dla tych po nas... człowiek gubi sam siebie dlatego dobrze, że ma korzenie. że ma matkę i ojca i dom. tak, dom - bo to drogowskaz... Ucho - - - nie zapomina się takiej powieści nigdy Panie Wiesiu, chciałoby się powiedzieć, co... jakoś nie brzmi... nie tu... Panie Wiesławie, spoczywaj w Spokoju agaKUSIczyta
„Ucho igielne” – jak większość pozycji w dorobku autora, wymaga nieśpiesznej lektury. Myśliwski zdążył już przyzwyczaić czytelników, do nostalgicznej, refleksyjnej prozy – tak jest i w tym wypadku. „Ucho igielne” to zetknięcie przeszłości z przyszłością – bohatera w czasach młodości i w podeszłym wieku. To spotkanie dwóch bytów, będących przecież tą samą osobą, staje się pretekstem do zastanowienia nad egzystencją i przemijaniem,
(...)jak i do stawiania sobie pytań „co by było gdyby?”, które tak często nam towarzyszą w trakcie wędrówki przez życie.
Piękna literatura. Tego autora warto i trzeba czytać.
Wiesław Myśliwski w swej najnowszej powieści kolejny raz opowiada różne historie, znów w pierwszej osobie, bo taką formę narracji uważa za najwłaściwszą przy tworzeniu opowieści. Jego narrator to połączenie młodego i starego bohatera, spotykają się w Uchu Igielnym, furcie w murach obronnych Sandomierza, by spojrzeć na tę „dawną dziką, zieloną dolinę”, by czekać z nadzieją na to, że pojawi się Ona, dziewczyna, miłość życia.
(...) Przenikają się w książce najrozmaitsze historie, które przytrafiły się nie tylko bohaterowi, który pozostaje bezimienny, ale i ludziom spotkanym na jego drodze. Powoli zaciera się granica między tym, co było naprawdę, a tym, co pozostało w sferze snu, domysłu, tajemnicy. Pozostaje pytanie, co pamiętamy i czy to, co zostało w naszej pamięci jest tym, co wydarzyło się rzeczywiście nam czy innym. Czy warto wracać w miejsca minione, do ludzi bardzo dawno niewidzianych? Bohater przekonuje się, że niepotrzebnie zgodził się na taką wycieczkę w przeszłość. Jednak to spotkanie z dawną koleżanką Józią, której w ogóle nie kojarzy, to spora dawka humoru pojawiająca się i przy innych zdarzeniach. Dominuje jednakże nastrój melancholii i nostalgii, przemijania i refleksji nad życiem, nad tym, czy można było przeżyć je inaczej, lepiej. Wracają ciepłe i piękne wspomnienia dzieciństwa, rodziców, lat szkolnych. W tle jest też nasza historia, dwie wojny, Holokaust, lata stalinowskie. Czyta się tę powieść niespiesznie, radując się piękną polszczyzną, zastanawiając się nad symboliką wielu zdarzeń, odwołaniami do biblijnego „ucha igielnego”, do „zielonej doliny”, do tego, co minęło i nigdy już nie wróci, do bagażu swoich doświadczeń. Chyba warto powrócić do przeczytanych opowieści, raz jeszcze próbując wniknąć w ich światy, przemyśleć dość zagadkowe zakończenie – bal absolwentów (metafora życia, jak w tekście Agnieszki Osieckiej?), szansa na zostanie królem balu (ale przecież jest już za późno i królową nie jest Ona?) i wreszcie symbolika ostatniej sceny – znów powraca Ona i pytanie, kim naprawdę była, czy nawiązanie do Zagłady sugeruje, że przezwisko, jakie jej nadano, nie było przypadkowe, czy to może chęć zachowania pamięci o tych, którzy zniknęli bezpowrotnie z naszego świata? Pozostaję z pytaniami i jest to niewątpliwie wielka zaleta tej wspaniałej powieści, bo każdy może w niej szukać odpowiedzi i mogą się one różnić.
Przez przypadek trafiłam na bloga, który rekomendował m.in "Ucho Igielne" jako pozycję obowiązkową. I zignorowałabym tą informację, gdyby nie fakt, że nawet jeśli nie zgadzałam się z autorką w ocenie innych książek, to jej argumentacje były, może nie tyle przekonujące, co otwierały drzwi do ciekawej dyskusji. A przeczytanie książki utwierdziło mnie w przekonaniu, że trafiłam w dobre miejsce i odkryję kolejnych autorów i kolejne wartościowe pozycje.
(...) "Ucho Igielne" to zbiór strzępków wspomnień, konfrontacji tego co było, z tym co jest. Utkany z sentencji, z których można czerpać naukę jak żyć pełniej i uważniej. Już niemal na samym początku książki porzuciłam swój zwyczaj zapisywania myśli, które mnie urzekły... W przeciwnym wypadku musiałabym przepisać niemal całą książkę... Ucho Igielne to furta w murach obronnych Sandomierza, ale w powieści to raczej symbolika, łącznik- tego co było z tym co będzie. Jest dwóch narratorów: stary i młody i to ich narracja się przeplata, a każdy z nich opowiada z perspektywy własnej. Dla mnie to pierwsza, ale na pewno nie ostatnia przeczytana książka tego autora.
To jest książka o pamięci młodości i nieoczekiwaniu starości. Chociaż nie koniecznie. Wielu ludzie, wiele watków, wiele czasów wszystkie splatane i przeciągnięte przez Ucho Igielne. Czytało się super ale trzeba być z nastroju na tak specyficzną, wolno rozwijajacą się, lekturę.
The item has been added to the basket.
If you don't know what the basket is for, click here for details.
Do not show it again
SOWA OPAC :: wersja 6.11.3 (2026-05-17)
Oprogramowanie dostarczone przez SOKRATES-software.
Wszelkie uwagi dotyczące oprogramowania prosimy zgłaszać w bibliotece.
Fabuła powieści nie jest przesadnie wydumana. Stary mężczyzna spotyka siebie samego jako młodzieńca i z perspektywy minionego życia, przygląda się swoim decyzjom i wyborom. Zastanawia się nad sensem i ceną jaką płaci się za życiowe błędy. Jest wyrozumiały, zdaje sobie sprawę, że człowiek bywa zdumiewający i nieprzenikniony, ale ideałem nie jest. Nikt tak jak Myśliwski nie przygląda się człowiekowi: surowo, ale nie rezygnując z empatii, z czułością, a przy tym nie zapominając o pewnej dozie szorstkości, która wypracowuje szacunek. Wiesław Myśliwski widzi człowieka kompleksowo i holistycznie. Jego pisanie wyrasta z filozoficznej zadumy i głębokiego spojrzenia na rzeczywistość, a przy tym nie jest pozbawione niebywałego liryzmu, melodii najwybitniejszej polszczyzny.
a teraz...
teraz wzięłam je do ręki i nie puściłam do końca. takich książek nie można opuszczać. one są jak hołd złożone dla piszącego, który oddaje czytelnik.
UCHO czytasz z ołówkiem i zaznaczasz te zdania, myśli całe... te słowa, które szczytujesz ze stron i które osiadają w tobie na zawsze. (...) ..
Sandomierz i ucho igielne, do którego prowadzą schody.. wiele schodów zwężających się ku górze. i po tych schodach idą ludzie, pozdrawiają się mijając, Ucho ich zbliża i każdy jakoś w tym wspólnym wchodzeniu łączy się z innym dreptającym. idzie i on - stary już i on - młody, skacze po dwa, trzy stopnie, bo młody jeszcze... i ona przez park przejdzie, ale ta cyganka złapała go za rękę, odwróciła by spojrzeć na dłoń i wywróżyć... starość, młodość, dorastanie... człowiek tyle przeżył, tyle mówił i myślał i na tyle czekał, by nie doczekać... i na starość, gdy siły go opuściły, gdy zaproszono go na spotkanie autorskie, to już chciał, by mu odpuścili to bieganie i pokazywanie. chciał być sam i uciec od świata... starość tak mądra jest..
Starość pokorą obrasta i zrozumieniem. siły nie te, oczy nie takie, wszystko ciąży na starczych barkach przybliżając człowieka ku ziemi. ku tej wiecznej ostateczności.
czytasz i zamykasz się w tych okładkach cały. sowa płyną w tobie niczym leniwa woda, bo nie trzeba się spieszyć z niczym, z życiem tym bardziej. czytasz i czujesz w sobie duszę i siebie i starość, która prędzej, czy później zacznie gdzieś koło ciebie tuptać... czytasz i wiesz, że jesteś, że żyjesz, że jesteś częścią tego, co się dzieje, choć to coś przeminie.
i wiesz, że po UCHU sięgniesz po inny tytuł pana Wiesława i pochylisz czoło, by uczcić pamięć po nim...
a po czytaniu zalega cisza. słowa osiadają w czytającym. człowiek zastanawia się nad tym, co przeczytał, co się dzieje i o tym, kim sam jest w obliczu tego wszystkiego. tego ogromu czasu, który pędzi i który sprawia, że człowiek pędzi i za sobą samym. a w tym pędzie zastanawia się, czy żyje swoim życiem, bo myśli czasem igrają z człowiekiem, jak czas. przeszłość przecież jest teraz, czas ją zapisze i stanie się historią dla tych po nas... człowiek gubi sam siebie dlatego dobrze, że ma korzenie. że ma matkę i ojca i dom. tak, dom - bo to drogowskaz...
Ucho - - - nie zapomina się takiej powieści nigdy Panie Wiesiu, chciałoby się powiedzieć, co... jakoś nie brzmi... nie tu... Panie Wiesławie, spoczywaj w Spokoju agaKUSIczyta
Przenikają się w książce najrozmaitsze historie, które przytrafiły się nie tylko bohaterowi, który pozostaje bezimienny, ale i ludziom spotkanym na jego drodze. Powoli zaciera się granica między tym, co było naprawdę, a tym, co pozostało w sferze snu, domysłu, tajemnicy. Pozostaje pytanie, co pamiętamy i czy to, co zostało w naszej pamięci jest tym, co wydarzyło się rzeczywiście nam czy innym.
Czy warto wracać w miejsca minione, do ludzi bardzo dawno niewidzianych? Bohater przekonuje się, że niepotrzebnie zgodził się na taką wycieczkę w przeszłość. Jednak to spotkanie z dawną koleżanką Józią, której w ogóle nie kojarzy, to spora dawka humoru pojawiająca się i przy innych zdarzeniach.
Dominuje jednakże nastrój melancholii i nostalgii, przemijania i refleksji nad życiem, nad tym, czy można było przeżyć je inaczej, lepiej. Wracają ciepłe i piękne wspomnienia dzieciństwa, rodziców, lat szkolnych. W tle jest też nasza historia, dwie wojny, Holokaust, lata stalinowskie.
Czyta się tę powieść niespiesznie, radując się piękną polszczyzną, zastanawiając się nad symboliką wielu zdarzeń, odwołaniami do biblijnego „ucha igielnego”, do „zielonej doliny”, do tego, co minęło i nigdy już nie wróci, do bagażu swoich doświadczeń.
Chyba warto powrócić do przeczytanych opowieści, raz jeszcze próbując wniknąć w ich światy, przemyśleć dość zagadkowe zakończenie – bal absolwentów (metafora życia, jak w tekście Agnieszki Osieckiej?), szansa na zostanie królem balu (ale przecież jest już za późno i królową nie jest Ona?) i wreszcie symbolika ostatniej sceny – znów powraca Ona i pytanie, kim naprawdę była, czy nawiązanie do Zagłady sugeruje, że przezwisko, jakie jej nadano, nie było przypadkowe, czy to może chęć zachowania pamięci o tych, którzy zniknęli bezpowrotnie z naszego świata?
Pozostaję z pytaniami i jest to niewątpliwie wielka zaleta tej wspaniałej powieści, bo każdy może w niej szukać odpowiedzi i mogą się one różnić.
I zignorowałabym tą informację, gdyby nie fakt, że nawet jeśli nie zgadzałam się z autorką w ocenie innych książek, to jej argumentacje były, może nie tyle przekonujące, co otwierały drzwi do ciekawej dyskusji.
A przeczytanie książki utwierdziło mnie w przekonaniu, że trafiłam w dobre miejsce i odkryję kolejnych autorów i kolejne wartościowe pozycje. (...)
"Ucho Igielne" to zbiór strzępków wspomnień, konfrontacji tego co było, z tym co jest. Utkany z sentencji, z których można czerpać naukę jak żyć pełniej i uważniej.
Już niemal na samym początku książki porzuciłam swój zwyczaj zapisywania myśli, które mnie urzekły... W przeciwnym wypadku musiałabym przepisać niemal całą książkę...
Ucho Igielne to furta w murach obronnych Sandomierza, ale w powieści to raczej symbolika, łącznik- tego co było z tym co będzie.
Jest dwóch narratorów: stary i młody i to ich narracja się przeplata, a każdy z nich opowiada z perspektywy własnej.
Dla mnie to pierwsza, ale na pewno nie ostatnia przeczytana książka tego autora.
Wielu ludzie, wiele watków, wiele czasów wszystkie splatane i przeciągnięte przez Ucho Igielne.
Czytało się super ale trzeba być z nastroju na tak specyficzną, wolno rozwijajacą się, lekturę.